W celu zapewnienia wysokiej jakości oraz możliwości personalizacji serwisu, strona www.kzp.pl oraz zawarte w niej elementy innych dostawców (np. google, facebook, reklamodawcy) wykorzystują pliki cookies, które są zapisywane na urządzeniu użytkownika. Użytkownik, który nie życzy sobie, aby pliki te były u niego zapisywane, może zmienić odpowiednie opcje swojej przeglądarki internetowej. Więcej informacji... Wyłącz ten komunikat
kzp
Kanał RSS Profil KZP na Facebooku

Menu główne strony

Katalogi Wiadomości Informator Ogłoszenia Kalendarz Sklepy Linki Kontakt Kanał RSS Profil KZP na Facebooku

Katalogi

Znaczki Całostki - kartki Całostki - koperty Całostki inne Datowniki okolicznościowe Erki okolicznościowe Poczty specjalne

Wyszukiwarka

To co robię przynosi mi wiele radości - rozmowa z art. plast. Marzanną Dąbrowską, projektantką polskich znaczków pocztowych

Marek Jedziniak, Katalog Znaków Pocztowych: Artysta plastyk - to zawód, zamiłowanie, pasja czy wszystko po trochu?

Marzanna Dąbrowska, Poczta Polska: Artysta plastyk to bardzo szerokie pojęcie. Nie wyobrażam sobie artysty, w którym nie ma pasji i zamiłowania do tego co tworzy. Zawsze uważam, że artystą się "bywa", cała reszta to ciężka praca i różnej natury zmagania. Mówiąc krótko, to co robię przynosi mi wiele radości i emocji tym bardziej jeśli wiem, że moje projekty zostają dobrze odebrane i docenione.


Autorka projektu zwycięskiego znaczka na tle swojej pracy

MJ: Kilka lat temu zmienił się skład "załogi" projektantów polskich znaczków pocztowych, pojawiły się znaczki projektowane m. in. przez Panią. W jakich okolicznościach zaszła ta zmiana i jakie były przyczyny tego, że poczta poszukiwała nowych projektantów? Jak zaczęła się Pani przygoda z pocztą?

MD: Określenie "załoga" budzi we mnie zupełnie inne skojarzenia, np. załoga statku ("all hands on deck!"). Nie odnoszę tego w żaden sposób do tzw. "byłej czy obecnej" grupy twórców polskiego znaczka pocztowego. Wydaje mi się, że każdy twórca koncentruje się na swoim projekcie jednocześnie interesując się realizacjami kolegów. Jako pracownik Poczty Polskiej jestem w nieco innej sytuacji. To moje wcześniejsze projekty graficzne wykonywane w ramach obowiązków służbowych (np. projekt Księgi Znaczków 2005 r., oprawa graficzna Nowości Filatelistycznych, autorski kalendarz z pracami graficznymi i malarskimi) sprawiły, że Dyrekcja zdecydowała się powierzyć mi zaprojektowanie pierwszego znaczka. Tak właśnie zaczęła się moja przygoda ze znaczkiem. Przygoda z Pocztą trwa od 2005 r., od samego początku chciałam projektować właśnie znaczki i tu tą szansę otrzymałam. Dla mnie znaczek i poczta są ze sobą ściśle związane. Powiem więcej, znaczek to nie opłata za usługę, to wizytówka całej instytucji, to "znak" z napisem Polska, który wysyłamy w świat - to zobowiązuje. Zależy mi na tym by ten "znak" był jak najbardziej uniwersalny i przyjazny dla jak najszerszej grupy odbiorców.

MJ: Ile znaczków zaprojektowała już Pani dla naszej poczty? Czy projektuje Pani również znaczki dla innych krajów?

MD: Poczta wydała 20 znaczków mojego autorstwa. Kiedy pomyślę o tym, że stało się to na przestrzeni ostatnich 4 lat to z nadzieją patrzę w przyszłość :) - to oczywiście żart. A tak poważnie to to, czy będę projektować znaczki i w jakim temacie najczęściej nie zależy ode mnie. Czy projektowałam znaczki dla innych krajów? Jeśli uznać, że wspólna emisja Polski i Chin "Przedmioty ze srebra i złota", czy wspólna emisja Polski i Izraela "Rok Polski w Izraelu" z Berkiem Joselewiczem mieści się w tym pojęciu to powiem, że tak. Nie ukrywam, że ogromną satysfakcję przyniosła mi nagroda IV miejsce Grand Prix w konkursie WIPA w Wiedniu na najpiękniejszy znaczek świata 2006 r., przyznana dwóm znaczkom polskiej edycji wspólnej emisji Polski i Chin. O wspólnych emisjach znaczków mogę powiedzieć jedno: to bardzo trudny temat i próba pogodzenia wielu czynników nie tylko projektowych i estetycznych.

MJ: Czy projektowanie znaczków jest trudne? Z jednej strony znaczek powinien mieć w miarę prostą formę, ale z drugiej projektant operuje na powierzchni zaledwie kilku centymetrów kwadratowych, a ma czasem do przedstawienia na nich dość skomplikowane treści. Czy łatwiej jest zaprojektować znaczek, czy np. plakat albo reklamę?

MD: Przyznam, że projektowanie znaczków jest trudne. Jego mała skala zmusza do maksymalnej koncentracji na czystości przekazu. Można znaleźć analogię do projektowania plakatu, który funkcjonuje w "rozedrganej" przestrzeni miejskiej i musi zwrócić na siebie uwagę w bardzo krótkim czasie. Nasuwa mi się taka odważna myśl, że nie każdy dobry plakat musi "obronić się" w drastycznym pomniejszeniu, za to dobry znaczek "wytrzyma" powiększenie do formatu plakatu, czy billboardu. W kontekście projektowania znaczków wolę jednak analogię do projektowania biżuterii. Obie formy wymagają koncentracji na detalu, który widziany z oddalenia daje ostateczne wrażenie.

MJ: Czy wszystkie wykonane przez Panią projekty doczekały się realizacji? Jeśli nie, to czy jest jakiś, którego Pani szczególnie żałuje? Czy zdarzyło się Pani odmówić wykonania jakiegoś projektu?

MD: Statystycznie rzecz ujmując to jedynie 2 tematy nie doczekały się realizacji. Nie wspominam tu oczywiście o projektach wstępnych wykonywanych dla każdego tematu emisji. Żałuję szczególnie jednego: Światowy Dzień Poczty 2006 r. Projekt opierał się na bardzo wyrazistym przekazie. Komplet stanowiły jak zwykle znaczek, datownik i koperta FDC. Znaczek był w formie polskiej skrzynki na listy, do której list (datownik) wrzucała dziewczynka; kompozycję koperty dopełniały wizerunki charakterystycznych skrzynek pocztowych z całego świata ujętych w rytm perforacji sugerującej formę bloku. Ten zabieg sprawiał, że każda skrzynka (na równi z polską) zamknięta została w formie znaczka. Swoją drogą to skrzynki pocztowe same w sobie są ciekawym tematem na nieco rozbudowany blok.

MJ: Proszę opowiedzieć, jak przebiega proces projektowania znaczka - jakie "dane wejściowe" otrzymuje Pani wraz ze zleceniem, jak dużą swobodę ma Pani w zakresie doboru treści, które chce Pani pokazać, czy projektuje się dokładnie tyle znaczków, ile ma się ukazać w serii czy więcej, a potem wybiera się najlepsze, wreszcie - ile czasu upływa od początku prac do przekazania gotowego projektu do druku?

MD: Wszystko zależy od tematu, dostarczonych materiałów oraz czasu przeznaczonego na przygotowanie projektu. Najczęściej otrzymuję tytuł emisji, datę wejścia do obiegu i dane techniczne (wymiary znaczka/bloku, technikę druku, etc.). Do kilku emisji miałam możliwość wykorzystania zgromadzonych już materiałów (zdjęć, grafik). Swoboda podejścia do tematu zależy od niego samego. Jeśli mówimy o znaczkach z cyklu "Kocham Cię", "Wielkanoc", "Świat zabawek", to jedynym ograniczeniem jest własna wyobraźnia. Za każdym razem sprawdzam co "wydarzyło się" w danym temacie w Polsce i na świecie. Analizuję to pod kątem projektowym i szukam nowych rozwiązań. Potem szukam pomysłu na formę, która najlepiej przekaże charakter tematu emisji. Są też takie tematy, w których nie mam tzw. wielkiego pola do popisu. W takich sytuacjach staram się maksymalnie koncentrować na dobrej kompozycji i typografii. Oczywiście robię to zawsze ale czasem muszę się bardziej postarać.

Ciekawym przykładem projektu z minimalnymi "danymi wyjściowymi" był znaczek z okazji "100. rocznicy powstania Łódzkiego Klubu Sportowego (o ile wiem pierwszy w Polsce znaczek honorujący klub sportowy!). Otrzymałam jedynie tytuł emisji. Dostęp do materiałów miałam bardzo ograniczony. Długo nie mogłam znaleźć dobrego pomysłu aż w końcu zdecydowałam się na wkomponowanie bardzo długiego tytułu emisji (prawdziwa sztuka) w układ pól w barwach klubowych ŁKS-u. Wartość autorska polegała na symbolicznym ukazaniu różnych dyscyplin sportowych, które uprawiano w tym klubie na przestrzeni wieku. Wszytko się udało i walor filatelistyczny cieszył się sporym zainteresowaniem wśród kibiców i sympatyków klubu.

Przy każdym projekcie staram się przedstawiać maksymalnie trzy różnorodne podejścia. Zazwyczaj jedno z nich zyskuje przychylność komisji i rozwijane jest do finalnej postaci. Projekt znaczka, koperty FDC i datownika Pierwszego Dnia Obiegu w postaci elektronicznej (gotowej do druku) oddaję mniej więcej po 3-4 tygodniach od momentu otrzymania tematu do realizacji, chyba, że pracuję jednocześnie nad innym tematem.

MJ: Czy w dzisiejszych czasach artysta plastyk - projektant znaczków posługuje się wyłącznie komputerem?

MD: Najlepsze projekty powstawały i powstawać będą na kartce papieru. Kartka jest tu oczywiście symboliczna i służy do notowania tego co rodzi się w głowie. Mówiąc wprost: dobry projekt to pomysł... albo jest, albo go nie ma! Jeden rzut oka przesądza o wszystkim. I tysiąca słów zabraknie by obronić słaby projekt. Jestem o tym głęboko przekonana. Komputer jest doskonałym narzędziem pracy ale jak mówi stare "chińskie" przysłowie: "nie narzędzie czyni mistrza". Komputer jest obecnie tym bardziej niebezpieczny (podobnie jak internet), że daje młodym twórcom "zdradliwą łatwość tworzenia". Są jednak prawa, których nie da się ominąć, obejść, zlekceważyć.

MJ: Jak wygląda dalszy proces nadawania ostatecznej postaci znaczka - np. czy wykonuje się próby drukarskie z różnymi barwami, odcieniami itp.?

MD: Barwa to ogromnie ważne i skomplikowane pojęcie. Podstawowym elementem wpływającym na jej ostateczny odbiór na znaczku (co byśmy nie uczynili i tak absolutnie subiektywny odbiór) to... papier. Najlepsze farby, najbardziej wysmakowane odcienie w kontakcie z nieodpowiednim podłożem wyraźnie tracą na sile działania. Wrogiem osiągnięcia zakładanych rezultatów jest także czas. Napięty "tajming" nie pozwala na eksperymentowanie. Ostateczna decyzja kolorystyczna podejmowana jest w drukarni i polega na jak najlepszym "zbliżeniu się" do kolorów zakładanych w projekcie. Efekt końcowy jest mówiąc krótko kompromisem między tym co twórca sobie zakładał a tym co drukarnia była w stanie wydrukować.

MJ: Jest Pani pracownikiem Biura Promocji i Marketingu Korporacyjnego Poczty Polskiej - czym, oprócz projektowania znaczków, zajmuje się Pani na poczcie?

MD: Z wielką przyjemnością zajmuję się projektowaniem wystaw towarzyszących akcjom promocyjnym emisji znaczków. Można powiedzieć, że mam szczęście, że współpracuję z całym zespołem mojego Biura pod dyrekcją p. Agnieszki Kłody-Dębskiej. Cenię sobie bardzo współpracę z p. Agnieszką Trząskowską - autorką koncepcji merytorycznych wystaw. Szczególnie miło wspominam wystawę promującą PP na Kongresie UPU w Genewie: "Poczta Polska w stylu Art Déco" ; wystawę poświęconą promocji znaczka wydanego z okazji "30. rocznica wyboru Karola Wojtyły na papieża" (Watykan, Kraków, Warszawa, Nowy Jork) oraz ostatnio przygotowaną wystawę poświęconą wspólnej emisji "Rok Polski w Izraelu", która odbyła się na Zamku Królewskim w Warszawie i została bardzo dobrze odebrana przez przybyłych gości. Miło wspominam prace nad konkursowym projektem logo obchodów rocznicy 450 lecia Poczty Polskiej. W moim odczuciu udało mi się zawrzeć w tej formie kwintesencję tematu. Kształt datownika jest kojarzony z pocztą od pokoleń, w kształtach cyfr zawarta została kilkusetletnia historia, od znaku pisanego, przez drukowany aż do nowoczesnych form przekazu "zdygitalizowanego". Uniwersalność tego znaku jest tak duża, że prezentuje się dobrze w każdej sytuacji.

MJ: W pierwszej trójce najładniejszych znaczków 2008 roku znalazły się dwie Pani emisje - zwycięski znaczek z Janem Pawłem II oraz seria pokazująca zjawiska meteorologiczne - łącznie oddano na nie ponad 40% głosów. Proszę przyjąć gratulacje - to wspaniały wynik. Jak przebiegały prace nad tymi dwiema emisjami, czy były to trudne projekty?

MD: Znaczek upamiętniający "30. rocznicę wyboru Karola Wojtyły na papieża" to dla mnie coś bardzo wyjątkowego! Nie chcę, by zabrzmiało to jak budowanie "legendy" ale prawda jest taka: projekt znaczka z papieżem nie powstałby bez "pomocy" Jego samego. Długo myślałam jak pokazać postać Ojca Świętego w szczególny sposób, taki, jakiego jeszcze nie było. W samej Polsce wydano przecież ponad 70 znaczków z jego wizerunkiem. Biuro Promocji i Marketingu Korporacyjnego PP dostarczyło mi do analizy spory materiał zdjęciowy m.in. autorstwa słynnego Arturo Marii, nie sugerując żadnego wyboru. Kiedy zobaczyłam "to" zdjęcie wiedziałam, że nadaje się idealnie. Kiedy przekazałam tą informację zespołowi okazało się, że wytypowali dokładnie to samo zdjęcie!

W tym miejscu muszę wspomnieć o wielkiej życzliwości Ks. Kardynała Stanisława Dziwisza oraz s. Tobiany, którzy całym sercem wspierali nasz projekt od początku. Gdyby nie ich pomoc być może nie trafilibyśmy na tak wyjątkową fotografię. Ale samo zdjęcie to jeszcze nie projekt. Musiałam znaleźć sposób na pewien głębszy przekaz. Udało się go osiągnąć przy użyciu prostych formalnie środków. Jak zwykle tzw. "proste" rozwiązania okazują się najtrudniejsze. Wiele zależało od pomysłu, który dopiero się rodził. Decyzja o umieszczeniu postaci papieża na złotym tle, w nawiązaniu do oczekiwanej beatyfikacji wydała mi się oczywista. W efekcie jego postać bardzo plastycznie - niejako "wyłania" się z głębi znaczka, "wychodzi do przodu". Podczas pracy nad projektem doznałam nagłego "olśnienia". Patrząc na postać naszego Ojca Świętego przypomniałam sobie o tym jakim był energicznym, pełnym dobroci człowiekiem, któremu poczucie humoru towarzyszyło w wielu sytuacjach także oficjalnych. Odważyłam się przekazać to w prosty sposób, zastępując kropkę w nazwie emisji znaczka jego gestem ręki. Efekt niesamowity! Poczułam, że gdyby żył i widział ten projekt z pewnością by się uśmiechnął. Wszystkim ten pomysł bardzo się spodobał. Pozostawała wątpliwość nazwijmy to "ortograficzna": po liczbie "30" teoretycznie nie było kropki... Tą kropkę oczywiście stawia Sam Ojciec Święty ale kwestie formalne należało rozstrzygnąć. Znalazłam argumenty w obronie tego projektu w tej formie jaką ostatecznie wydrukowano i jestem szczęśliwa, że dalej wszytko się tak dobrze potoczyło. Całe Biuro przez kilka następnych miesięcy zaangażowane było w akcję promocyjną znaczka w Watykanie i potem w Krakowie i Warszawie. Przygotowaliśmy także wystawę do Nowego Jorku.

Praca nad znaczkami emisji "Zjawiska meteorologiczne" była dla mnie prawdziwą przyjemnością. Miałam absolutnie "wolną rękę" w doborze środków artystycznych. Musiałam jedynie dokonać wyboru tematów w ramach konkretnych grup zjawisk, które precyzyjnie opisał Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Pomysłów było wiele, ostatecznie zdecydowałam się na konwencję slajdów co poskutkowało użyciem czarnego tła ramki i "prześwietlonej" typografii. Starałam się wybrać zdjęcia tak, by tworzyły spójną całość. Dzięki kadrowaniu eksponującemu niebo i zrównaniu linii horyzontu do jednego poziomu udało się stworzyć wrażenie szerokiego planu, na którym rozgrywają się kolejne "spektakle". Jedynym ograniczeniem był dla mnie format znaczka. W prezentowaniu pejzażu format panoramiczny jest wręcz nieocenioną jakością. Dlatego poniekąd zazdroszczę autorowi niemieckiej wersji zjawisk atmosferycznych -"Przemiany na niebie" (wydanych na początku br.) na szerszym niż moje formacie używanym w emisjach Deutsche Post. Mam świadomość, że zmiana formatu znaczka ponosi za sobą zwiększenie kosztów produkcji. Wiem także, że forma znaczka jest jednym z elementów wyróżniających go spośród wielu innych, dlatego znaczki trójkątne, okrągłe czy jedynie podłużne czynią to z powodzeniem. Wracając do "Zjawisk" to przyznam, że miałam sporą trudność w ich ostatecznym wyborze. Wszystkie są piękne i jedyne w swoim rodzaju, warte pokazania na kolejnych znaczkach pocztowych. Czy będzie kontynuacja serii? Nie wiem - wiem, że chciałabym ją zaprojektować, jeśli oczywiście otrzymam taką propozycję.

MJ: Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę, mam nadzieję, że z Pani pracowni wyjdzie jeszcze wiele udanych projektów znaczków, o których filateliści będą pamiętać przy okazji kolejnych plebiscytow na najładniejsze znaczki. Życzę wielu sukcesów.

Informacje

Opracowanie strony, szata graficzna, kod HTML, skrypty PHP i JavaScript, style CSS: Marek Jedziniak.

Wykorzystanie jakichkolwiek materiałów z tej strony możliwe tylko za zgodą autora serwisu.

Wydrukowano z serwisu k@talog znaków pocztowych www.kzp.pl
zamknij